środa, 6 maja 2015

Rozdział 15

Wstaliśmy obydwoje z miejsca i lukałam go od dołu. Miał na sobie białe adidasy, czarne rurki, które opinały jego nogi, bluzkę w kolorze szarawym.  Zamknęłam oczy, bo bałam się zobaczyć jego twarz, bo ubiorem przypominał mi Zayn'a. Nie to nie może być on. Nakierowałam swoją twarz na wysokości jego twarzy i otworzyłam oczy. Wciągnęłam powietrze przez buzię i o mało co się nie zakrztusiłam. Powiedziałam ledwie słyszalne o jezu, ale widać usłyszał to, bo uśmiechał się do mnie cwaniacko. Co on tu do jasnej cholery robił?? Czemu akurat tutaj?? Ma tyle miejsc, ale nie musi być tutaj żeby zatruć mi życie. Niech go piorun trzaśnie. Zakryłam rękoma twarz i kręcilam nią na prawo i lewno żeby wyrzucić te wszystkie pytania kłębiące się w mojej głowie i wyrzucić jego z moich myśli. On nie może tu stać. Nie Zayn Malik do cholery. Poczułam jego zapach, który towarzyszył mu zawsze odkąd pamiętam. Zabrałam swoje ręce z mojej twarzy, a on stał bardzo blisko mnie. Chciałam się cofnąć. No i się cofnęłam i pewnie bym się zabiła spadając z tych przeklętych schodów, gdyby nie to, że Boski-Malik mnie złapał. Oparłam swoje ręce na jego torsie i dokładniej się mu przyjrzałam i stwierdzam, że bardzo zmężniał. Pomimo tego, że kiedyś jak go poznałam miałam 160cm, a teraz 173cm to jest teraz ode mnie wyższy o głowę. Na twarzy miał kilkudniowy zarost. Jego oczy zrobiły się jeszcze bardziej brązowe niż dotychczas, bardziej świecące, aż w końcu zobaczyłam radość? Co do cholery...?? No tak zorientował się, że się na niego patrzę.
- Wiem, że jestem przystojniejszy niż kiedyś, ale nie musisz się tak na mnie gapić zżerając  mnie wzrokiem skarbie.- i jak zwykle było mu  bardzo radośnie. Boże co za tupet??
- Widać, że zrobiłeś się na dodatek bardzo skromny. 
- No nie powiem, że nie.- i ponownie się uśmiechnął. Co za człowiek. Czemu on musi mnie tak drażnić. Jeszcze trochę, a rzucę się na niego i go scałuję, bo jest tak cholernie przystojny. Nawet nie zorientowałam się, kiedy do mnie podszedł jeszcze bliżej i powiedział mi do ucha:
- Czemu mam takie wrażenie, że chciałam byś mnie pocałować co??- no teraz możecie sobie wyobrazić, jaka byłam czerwona na twarzy. Jeszcze okazuję się być jasnowidzem. 
- To źle Ci się wydaję. Dobra muszę lecieć, bo już i tak jestem spóźniona przez Ciebie. Żegnam!!- wyminęłam go i to by było na tyle, ponieważ złapał mnie za ramię i obrócił, przyciskając mocno do siebie i wpił się boleśnie w moje usta. Może na początku czułam ból, ale później zamienił się w namiętny, pełen pasji pocałunek. Oddałam go oczywiście, bo tak mi tego brakowało, tak tęskniłam za tym dotykiem jego miekkich ust. Kiedy się od siebie oderwaliśmy wyszeptał mi do ucha:
- Pamiętaj, że dzisiaj wieczorem możesz się spodziewać mojej wizyty kochanie.- delikatnie musnął mnie wargami mój policzek i poszedł. Ha! Jaki on jest śmieszny. To nie jest Bradford tylko California. Tu  się tak łatwo ludzi nie znajduje. Więc jak on miał tego dokonać. Włamie się do bazy danych policji, a może FBI?? Nie wykonalne. Moim rozmyślaniom wyrwała mnie Adri.
- O już jesteś. Chodź czekamy na Ciebie.- i zaprowadzila mnie do pomieszczenia, gdzie miały odbyć się zdjęcia do gazety. 
Zajęło to nam całe 3h i powiem wam, że jestem zmęczona. Strasznie mnie to wykończyło. Więc poprosiłam Adri, żeby zamówiła mi taxi, bo nie miałam siły iść o własnych nogach. Po 15 minutach sie zjawiła, podałam adres kierowcy i po 25 minutach byliśmy na miejscu. Dałam mężczyxnie pieniądze z napiwkiem, za kyóry mi podziękował i wyszłam z taksówki i skierowałam się do domu. Ściągnęłam buty i rzuciłam torebkę, gdzieś na fotel. Poszłam do salonu i się wyłożyłam na miękkiej kanapie. Nagle przypomniała sobie, że nie zadzwoniłam do mojej mamy. zabije mnie. Biegiem poszłam po torebkę i wyciągnęłam z niej komórkę i wykręciłam do mamy numer. Nawet nie wiem, która jest u nich godzina. 
- Hej mamo. Przepraszam, że dzwonię dopiero teraz, ale nie miałam kiedy tego zrobić. Mialam tyle na głowie przez tą sesję. Ale dotarłam cała i zdrowa. 
- Hej kochanie!! To bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że Ci się powiedzie i spełnią się Twoje marzenia, tak jak nam.
- Tak mamuś. Też mam taką nadzieję. Dobra mamo będę kończyć, bo jeszcze muszę się ogarnąć i  chyba zaraz pójdę się spać. Jestem wykończona.
- Czekaj, bo Dan chciała z Tobą porozmawiać.
- Oki to daj ją do telefonu.
- Hej Pam.- krzyknęła moja siostra.
- Hej słońce. Mów o co chodzi.
- No, bo chciałam sie Ciebie zapytać, czy jak będą wakacje, czyli tak za 3 tygodnie, będę  mogła przyjechać do Ciebie. Bo mi tu będzie nudno, a poza tym już tęsknię za Tobą.
- Hahahaah... No ja za Tobą też. i nie ma sprawy co do tych wakacji. Przyjmę Cię z wielką radością, a dom i tak mam baaaardzo wielki, więc nie ma co się martwić o miejsce.- usłyszałam piszczący głos mojej siostry. Oczywiście była zadowolona. 
- No to leć się ogarniać i juz więcej Ci czasu nie zabieram. Kocham Cię i jesteś najukochańszą siostrą na świecie. I nikt nie ma lepszej.
- Hahahaha... I na wzajem. Też Cię kocham i do zobaczenia wkrótce.- pożegnałam się z nią i się rozłączyłam. Odłożyłam komórkę na ławę i poszłam do góry, aby wziąć kąpiel. 
Weszłam do garderoby i wziełam z niej świeżą bieliznę i dużą koszulkę, pewnie będzie mi  ledwo co zakrywać tyłek, no ale co tam w końcu jestem tutaj sama. Po relaksującej kąpieli zeszłam na dół w celu obejrzenia jakiegoś filmu. No, ale oczywiście nic nie było, bo jakże by inaczej. Usłyszałam jakiś głos, ale nie zwróciłam na to uwagi, bo jakby się ktoś włamał, to włączyl by się alarm. Wyłączyłam telewizor i poszła na górę do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi i zapaliłam światło. i dozanałam szoku. Jak to kurwy nędzy możliwe??!! Myślałam, że oczy wystrzelą mi zz obrbit. Aż musiałam usiąć z wrażenia na fotelu, bo bym chyba upadła.  
************************************************************************************************************
No to powróciłam z z tym opowiadaniem... Postanowiłam go dokończyć, bo jedank to moje pierwsze opowiadanie i powinnam go zakończyć tak jak planowałam. I jak myślicie, co, bądź kogo zobaczyła Pam??
To do zobaczenia do następnego rozdziału i mam nadzieję, że będzie jednak więcej komentarzy niż przedtem... :)****

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz